Strony

wtorek, 28 czerwca 2011

Powolutku do przodu :)

      No i tak bywa z moimi postanowieniami ;) Miało być rzadziej a w efekcie piszę kiedy mogę i co mi tam tylko wena na klawiaturę ześle :)
     Więc na początek najważniejsza i najlepsza dla mnie wiadomość na dzień dzisiejszy: byliśmy u weterynarza, zważyliśmy dziada i waży 27,4 kg, co oznacza, że przytył prawie kilogram :)) A biorąc pod uwagę nadchodzący plan "zanudzenie na śmierć" to pewnie nabierze jeszcze ciałka. Oby tylko nie za dużo ;))
     Poza tym Paula po konsultacji z kilkoma osobami wymyśliła jakiś sposób, ostatnią szansę, na próbę zainteresowania tego psa czymkolwiek - przez tydzień-dwa tygodnie spacery będą taaakie nudne w systemie 30:60:30, na smyczy, bez komend, bez zabawy... I wiecie co ? Mam wrażenie, że to nie pies wymięknie tylko ja. Już mam dość tego naszego małego dyktatora, muszę sama biegać, czego nie cierpię. Co oznacza, że rano trzeba wstać, kudłatego wyprowadzić, wrócić, przebrać się i polecieć na bieganie. A tak jaka oszczędność czasu była !
Poza tym - fajny teledysk do obcykania ;)