Strony

sobota, 15 października 2011

Dziewczynka i Jej Pies

     To nie to, że jestem samolubną egoistką. No zaraz, przecież nie zawsze, prawda ?! Zdarza mi się myśleć o innych... czasami. I to nawet z pozytywnym skutkiem dla nich ! 
     Jednak kiedy padło sakramentalne "tak" na psa przed moimi oczami roztoczyła się jednoznaczna wizja wskazująca na to, że będziemy z tym psem najlepszymi kumplami, bo w końcu pies będzie mój i to mnie wybierze sobie na przewodnika. I wiecie co ? Guzik prawda. Rzeczywistość stwierdziła, że da po pysku moim wizjonerskim marzeniom. Faktem jest, że od początku byłam na straconej pozycji, chociaż walczyłam dzielnie. Ptysiek wolał i nadal woli Paulinę w roli najlepszego kumpla. Podczas gdy ja muszę sporo się napracować, żeby coś z niego wydusić ze strony mojej siostry wystarczy czasami tylko spojrzenie. Patrząc na tą dwójkę mam czasami wrażenie, że porozumiewają się bez słów - Paula pomyśli a Ptyś zrobi.
     Często ona może pozwolić sobie na coś, co nie przeszłoby z nikim innym. Wypuszczenie psa z mieszkania i pewność, że poczeka ? Tylko z Pauliną. Spuszczenie go w parku ? Tylko z Pauliną. Chociaż zdaję sobie sprawę, że to głównie jej ciężka praca i konsekwencja(której mi czasaaaa...ee....no dobra, często brakuje) są głównymi powodami tego sukcesu, to i tak ciężko mi uwierzyć w to, co czasami widzę. Paulina nie musi mówić psu "stój" - on staje i czeka na nią bez komendy. Ona nie musi wydawać komendy "siad" - tak na prawdę często wystarczy spojrzenie. Równie efektownie potrafi odesłać młodego na miejsce - bez słów. To na widok zabawki w jej rękach psu zapala się ognik głupawki w oczach. 
     Dla mnie to jakiś taki malutki rodzaj magii. Szczególnie dzisiaj, kiedy jestem w domu na weekend po dwóch tygodniach nieobecności robię wielkie oczy widząc postępy Ptyśka. Brak mojej osoby wyszedł mu widocznie na dobre - jeden przewodnik, jedna metoda szkolenia i pracy. Zniknęły te "szumy" o wdzięcznym nicku Bayoo ;) 

19 komentarzy:

  1. fajne zdjęcie :))
    i fajna notka
    pozdrawiam ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Musisz byc bardziej asertywna z tego wynika , lecz widać ,że Ptyś wybrał już sobie przewodnika .
    Śliczne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że POWINNAM być bardziej asertywna, ale ja lubię mój brak asertywności ^ ^ W sytuacjach, które tego wymagają jestem człowiekiem nieugiętym, a tak to luzik :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super post i śliczne zdjęcie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. identycznie jest z Kubusiem, porozumiewuje się z moim tatą bez słów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, ja mam odwrotnie ;)
    Neska nienawidzi mojej siostry i to ona jest na straconej pozycji. Czasem Zosia (siostra) próbuje ją do siebie zawołać, mówi "Neska, choć idziemy na spacerek, choć masz mniam mniam" ale to nie działa. Ona spojrzy na mnie i wie, że nie ma iść ;)
    Kcohany piesek <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Teoretycznie jeszcze nic straconego, chyba, że ci to nie przeszkadza ;) To, że pies ma twoją siostrę za przewodnika wcale nie musi znaczyć, ze ciebie nie będzie słuchał. No ale skoro lubisz swój brak asertywności... ;)
    U mnie jest odwrotnie, spaniel słucha wyłącznie mnie, bo nikt inny z nią nie próbuje pracować

    OdpowiedzUsuń
  8. Rada jest jedna: drugi (tym razem Twój) pies hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
  9. No cóż u mnie jest na odwrót XD
    Młody słucha mnie.
    Innych jakoś tak 'olewa' choć i mnie się czasem zdarzy 'olać'.
    Choć bywa też, że zrobi coś dla innych ale tylko dla smaka. Ja nie muszę mu dawać smaka jak od niego czegoś wymagam ; o
    Tylko, że u nas nie ma magii.. XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak to już bywa. Pies jest w stanie dojrzeć każdą lukę, by wiedzieć, u kogo może sobie pozwolić na więcej. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. O ranyy, ale Ptysiek jest duuużyy.
    Pozdro:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne zdjęcie ;)
    Zapraszam do mnie
    psiara.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Na szczęście mnie ten problem raczej nie dotyczy, chociaż... czasem bywam zazdrosna o mamę (która dla obu psic jest mega fajnym obiektem z uwagi na to, że daje jeść i przytula za nic :P).

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie jest podobnie tylko Laną rządzi tata ale jak z nią chodze na spacerze to tate olewa i woli mnie ale co się dziwić przecież ja miałam jakieś 5-4 lata jak Lana pojawiła się w domu.Moim zdaniem powinnaś stać się asertywna bo inaczej pies nigdy nie zobaczy w tobie przewodnika.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bej mojej siostry nienawidzi.Dość często warczy na nią.Moja siostra znęca się nad nią w postaci przytulania , a Beja lubi jak przytulam ją tylko ja.Bej słucha się tylko mnie . Fiuu , na całe szczęście.Ptyś może i Paulę uznaje za przewodnika , co nie znaczy że Ciebie nie będzie się słuchał .
    Pozdrawiamy! Magdalena & Bejkata

    OdpowiedzUsuń
  16. Aj tam, ludzie, mi to bimba, że pies mnie olewa :P On mnie widzi może trzy czy cztery razy w miesiącu, więc nie mam zamiaru być bardziej asertywna, lubię taki układ :P
    Szczególnie jak już się widzimy to staramy sie nacieszyć sobą na maksa, bo potem zaś znikam na tydzień czy dwa XD
    Voute - ja jak jeszcze mieszkałam w domu to miałam w miare posłuch a teraz jestem "ta fajna od zabawy" :D
    Julia - nie kuś :D

    OdpowiedzUsuń