
Dzisiejsza notka będzie o moich postanowieniach noworocznych. Zapraszam do czytania :D
Wiecie, w poprzedniej notce pisalam o frisbee. Będe miala to możliwość ćwiczyć. Ale mam problem. Na treningi kocham chodzić ale... pod wieczór. A w pobliżu nie ma żadnego terenu do ćwiczeń. No dobra! Na gimnazjum, no dobra, dobra. Ale wizja przerzucania Ptysia przez 1,5 metrowy plot, jakoś mnie nie zachęca :P Oczywiscie cokolwiek mam ćwiczyć, to zawsze się budze pod wieczór, kiedy nie mogę juz nigdzie wyjść, albo teren jest w niefajnej okolicy... Hm...
Tak więc...
1. Ruszyć się z domu o godzinie 15, zamiast 20. Przejść się trochę dalej i wychodzić z Ptysiem wcześniej.
Często wymigiwalam się od dlugich spacerów tekstem "Nie mam czasu". Tak na serio, to nie chodzilo o naukę. Po prostu wgl się nie uczylam, a za to siedzialam na kompie...
2. Ograniczamy komputer, zwiększamy czas dla psa (co daje mu CONAJMNIEJ godzinę na plusie :PP)
A więc, Ptyś ma trochę zepsute... wszystko... Pomijam agresję, o tym będzie zaraz. Ale nagrody nagrodami nie są. Są lapówkami. Na wszystkie komendy nie reaguje, będę musiala pozmieniać nazwy.
3. Zacząć wszystko od początku, tak jakby Ptyś dopiero co przyjechal. Siad=Sit, Leżeć = Down. Nagrody rozdzielać tak jak się powinno rozdzielać. Nie przekupywać. Przestrzegać zlotych zasad motywacji(powiesić nad lóżkiem).

Agresja. Ptyś ma klopoty z agresją do ludzi. To znaczy, mówiąc klopoty, mówię dość spore. Rzuca się, lapie za ręce, już ugryzl czlowieka. Jest w sumie nieprzewidywalny. Nie wiadomo na kogo wyskoczy. Dlatego... wzywamy behawiorystkę.
4. Wezwać behawiorystkę, wziąc się za niego ostro, nie popuszczać, nie ignorować, pracować !!!
Wiecie, czasami trudno bylo mi wstać rano o 6.30 zeby z nim wyjśc...co skutkowalo doslownie wychodzeniem na siku i kupe na 5 minut na pobliski trawnik.
5. Wstawać o 6.10 i zapieprzać na pole, spuszczać piesa żeby się wyszumial chociaż trochę.
Dobra, ostatnie postanowienie jest dziwne. To znaczy, dotyczy jak najbardziej psa, ale nie mogę powiedzieć wszystkich szczególow owego planu, bo jeszcze przeczytalyby to nieodpowiednie osoby i nie byloby niespodzianki :))
Mamy w domu bardzo milą atmosferę. Wszystko przez ostatnią klótnię z rodzicami o psa. Podczas klótni dowiedzialam się mnóstwo ciekawych rzeczy. Na przyklad to iż, Ptyś nie jest agresywny, i jeśli jest, to tylko przeze mnie. To ze jest okaleczony {kastracja} i to że chcę z niego zrobić cielaka {w sensie obraźliwym, w sensie że poslusznego psa ;))}. Kontynuując. Tata wszystko mi psuje. Co ja osiągnę, ten zaraz weźmie psa i problem come back, hello It's me!!!
6. Wytoczyć malą wojenkę rodzicom. No cóż, mówiąc malą mam na myśli średnią a wyjdzie pewnie duża. Mam zamiar nie dopuszczać do spacerów psa z Tatą, tylko tyle ile jest minimum. No i zmienić jeszcze parę rzeczy.
Rok 2012 będzie rokiem zmian. Zmian na dobre (podczas pisania tego, już się uśmiecham :DD).
Happy New Year!
Szczęśliwego, radosnego i zwariowanego Nowego Roku!

PS Tak wiem, że wcześnie i że przed nowym rokiem, ale mam nadzieję, ze mi wybaczycie :DD